Pierogi z kapustą i grzybami są drugą potrawą za barszczem z uszkami, na którą zawsze czekam w Wigilię.
Choć od jedzenia stół się ugina, nie ma możliwości żeby nie wsunąć choć kilku takich pierożków.
Dla mnie w Wigilię mógłby istnieć tylko barszczyk i tylko pierożki z kapustą i grzybami.
Moje podniebienie oszalałoby z radości;)
Składniki:
ciasto na pierogi (ok. 60 sztuk)
- 300g mąki
- 3/4 szklanki bardzo ciepłej wody
- 2-3 łyżki oleju
- płaska łyżeczka soli
farsz
- 300g kapusty kiszonej (najlepiej takiej bez dodatku octu)
- 200g mrożonych borowików
- 1 cebula
- sól, pieprz
- łyżka masła
- 2 liście laurowe
- 3 ziela angielskie
- olej do podsmażenia
Cebulę obrać i posiekać.
Grzyby drobno pokroić.
Cebulę wraz z grzybami podsmażyć na niewielkiej ilości oleju.
Kapustę drobno pokroić, dodać do cebuli i grzybów.
Podlać wodą.
Dodać liście laurowe, ziele angielskie, sól i łyżkę masła.
Dusić do miękkości ok 30 minut.
Pod koniec duszenia dopieprzyć do smaku.
Gotowy farsz wystudzić.
Ciasto na pierogi zagnieść, cienko rozwałkować.
Przy pomocy szklanki wykrawać kółka.
Nakładać farsz i zlepiać brzegi pierogów.
Gotować w osolonej wodzie z niewielką ilością oleju ok. 3 minut od wypłynięcia pierogów na powierzchnię.
Podawać z wody, lub podsmażone.
Zawsze przed Wigilią wrzucam na ruszt jakiegoś śledzika, który dodatkowo wzmacnia smak przed dalszym biesiadowaniem:)
Ubóstwiam śledzie w śmietanie i właśnie takie zazwyczaj sobie serwowałam.
Do czasu, kiedy kilka lat temu, trafiłam na poniższą sałatkę.
Od tego momentu, nie wyobrażam sobie, przyrządzać śledzi inaczej.
Nigdy i nigdzie nie jadłam lepszych;)
Jednak, robiąc tą sałatkę po raz pierwszy, podeszłam do niej z dużą rezerwą. Bałam się, jak te wszystkie składniki razem się skomponują.
Ku mojemu zdziwieniu trafiłam na połączanie idealne.
To wyborna w smaku sałatka, a pojedyncze składniki tworzą wspaniałą całość:)
Słony śledź, kwaśne jabłko, słodkie migdały i rodzynki, ostra cebulka, idealnie równoważą się smakowo.
Ostrzegam, że ta śledziowa sałatka wciąga i znika w ekspresowym tempie.
Smakując jedną łyżkę, nie można się nie skusić na kolejną i kolejną.
Właśnie dlatego, że jest tak pyszna pojawia się na naszym stole często, niekoniecznie tylko od święta.
Składniki:
- 5 filetów śledziowych
- 2 jabłka
- 100g płatków migdałów
- 100g rodzynek
- 1 cebula (może być szarotka)
- ok. 2 łyżki śmietany (można zastąpić jogurtem)
- ok. 2 łyżki majonezu
Filety namoczyć.
Odcedzić wodę.
Pokroić w kostkę.
Jabłko obrać, usunąć gniazda nasienne, pokroić w kostkę (można zetrzeć na tarce na grubych oczkach, tak jak ja, to robię)
Cebulę posiekać.
Rodzynki sparzyć, dodać do reszty składników.
Do sałatki dodać migdały.
Doprawić do smaku pieprzem (sól nie jest potrzebna, ponieważ śledź jest już słony).
Sałatkę wymieszać ze śmietaną i majonezem (ilość śmietany i majonezu według upodobań).
Sałatkę śledziową włożyć na kilka godzin do lodówki żeby się przegryzła.
Kocham grudzień, który pachnie, smakuje i kojarzy mi się przede wszystkim z piernikiem.
Cóż to by były za święta bez tego zapachu, bez aromatu przypraw korzennych, cynamonu, lepkiego i słodkiego miodu, bez strug mlecznej czekolady i powideł śliwkowych?
Święta bez tego wszystkiego nie miałby w sobie magii.
Wszelakie pierniki mogłabym jeść na okrągło, przez cały długi rok, jednak nigdy nie smakują mi aż tak wybornie jak teraz- w zimie, podczas tego świątecznego krzątania.
Już od dłuższego czasu chodził za mną piernik, ale taki inny, taki świąteczny, jakiś ciekawy, nie taki zwyczajny, taki na bogato:)
Wertowałam strony, robiąc sobie jeszcze większą ochotę, przy czym nie mogłam podjąć decyzji.
Problem rozwiązał się sam, kiedy na blogu ABC Mojej Kuchni ujrzałam cudnego, przekładanego piernika.
To było to! Tego szukałam.
Aromatyczny piernik, masa jabłkowa, czekolada i budyń, wydawały mi się połączeniem genialnym, iście królewskim:)
Przepis wykorzystałam, modyfikując w nim na własne potrzeby kilka składników. Zwiększyłam ilość przypraw korzennych, bo uwielbiam intensywnie pachnącego piernika. Polewę na bazie kakao zastąpiłam prawdziwą gorzką czekoladą (innej sobie nie wyobrażam!). Natomiast maślankę do ciasta, której brakło w mojej lodówce zastąpiłam śmietaną.
Muszę przyznać, że nie zawiodłam się na tym przepisie. Piernik wyszedł naprawdę boski, aromatyczny, wilgotny, a co najważniejsze nadawał do jedzenia od razu po upieczeniu, co jest ogromnym plusem, bo wiele pierników przed jedzenie musi długo leżakować. Pod tym względem ten jest idealny, bo już paru godzinach, rokoszowaliśmy się jego smakiem. U nas w domu nie ma możliwości upieczenia ciasta i odstawienia go na bok, by po leżakowało;) U nas ciasto trzeba od razu zjeść;) Najlepiej jak można, jeszcze ciepłe;)
Em określił go mianem tortu, bo to przecież nie byle jaki piernik;) Stwierdził, że to najlepszy tego typu wypiek, który dotychczas konsumowaliśmy.
Jedynie co mogę powiedzieć, to potwierdzić jego opinię - ten piernik, to pychota!
Kto lubi niech spróbuje, a nie pożałuje:)
Składniki:
piernik
- 3 szklanki mąki
- 1.5 kostki masła
- 1 łyżka miodu
- 2 łyżeczki przyprawy korzennej do piernika/grzańca
- 1 żółtko
- 1.5 łyżeczki sody
- 3/4 szklanki cukru
- 1/4 szklanki śmietany (ja dałam 18%)
masa jabłkowa
- 1kg jabłek
- 100g cukru
- 1 galaretka cytrynowa
masa budyniowa
- 1 budyń waniliowy
- 500ml mleka
- 5 łyżek cukru
- 1 łyżka mąki pszennej
- 1 łyżka mąki ziemniaczanej
- 25g masła
polewa czekoladowa
- 100g gorzkiej czekolady
- 25g masła
Z podanych składników na piernik zagnieść ciasto.
Podzielić je na 3 części.
Każdą część upiec w 170C ok.20 minut.
Jabłka obrać, pokroić w kostkę.
Zagotować z cukrem.
Do gorących jabłek dodać galaretkę (sypką)
Wymieszać.
Gorącą masę wylać na jeden blat piernika.
Przykryć drugim blatem.
Zrobić masę budyniową.
Budyń ugotować zgodnie z opisem na opakowaniu, dodatkowo dodając mąkę pszenną, ziemniaczaną i cukier.
Do gorącego budyniu dodać posiekane masło i wymieszać do rozpuszczenia.
Gorący budyń wylać na piernik.
Przykryć trzecim blatem piernika.
Zrobić polewę czekoladową.
Czekoladę i masło rozpuścić w kąpieli wodnej.
Gorącą polewą polać piernik.
Piernik zostawić kilka godzin w chłodzie do stężenia.
Przechowywać w chłodnym miejscu lub ( jak ja) w lodówce (dzięki temu kroi się idealnie).
