Jak już wcześniej pisałam, mam bzika na punkcie pesto.
Bez wątpienia, ostatnio jest to moje ulubione danie:) Mój numer jeden!
Mimo, że jak sami wiecie, jestem ogromnym mięsożercą, to taki makaron z domowym pesto mogłabym jadać codziennie.
Pesto cudownie komponuje się z makaronem, a dodatek pomidorków, jeszcze lepiej wzbogaca jego walory smakowe.
Dla mnie, to zarówno idealny, lekki obiad jak i doskonała kolacja.
Składniki:
Makaron ugotować według instrukcji na opakowaniu.
Pomidory przekroić na połowę.
Ugotowany makaron wymieszać z pesto, lekko podgrzać (nie za długo, ponieważ zbyt długie podgrzewanie sprawia, że bazylia gorzknieje).
Przed podaniem udekorować pomidorami.
W dzień kiedy zrobiłam pesto w warunkach domowych, wiedziałam że już więcej nie kupię tego sklepowego badziewia, którym się do niedawna torturowałam i uważałam za smaczne;)
Ten smak! Ten zapach! Ten aromat!
To coś naprawdę fantastycznego, a przy tym niezwykle szybkiego i prostego do zrobienia:)
Kilka minut, jedno naczynie i.. gotowe!
Żadne kupne pesto nie dorasta temu do pięt, a podany z nim makaron smakuje obłędnie.
Zakochałam się.
Tak, zakochałam się w pesto:)
Składniki:
- pęczek świeżej bazylii (cała doniczka)
- 50g prażonego słonecznika
- 100g tartego sera
- 1-2 ząbki czosnku
- ok.4 łyżki oleju (oliwy)
- sól i pieprz do smaku
Bazylię zmiksować ze słonecznikiem, czosnkiem, oliwą i serem na gładką masę.
Doprawić solą i pieprzem.
Podawać z np. makaronem.
Pomysł dodania chałwy do drożdżowego wypieku od razu wydał mi się fantastycznym pomysłem. Wiedziałam, że ten przepis stworzony jest dla mnie.
Drożdżowego orzechowca ubóstwiam, ale chałwa była dla mnie nowością.
Czułam, że to trio może smakować wyśmienicie;)
Z racji, że wcześniej nigdy nie eksperymentowałam z chałwą w wypiekach, z niecierpliwością czekałam na efekt:)
Wyszły mi typowe jesienne smakowite drożdżówki.
Te pachnące ślimaki, pełne chrupiących orzechów z dodatkiem chałwy, podbiły serca wszystkich domowników.
Pycha!
Inspiracją był dla mnie rewelacyjny przepis Pauli, za który serdecznie dziękuję.
Składniki:
- 2.5 szklanki mąki
- 15g drożdży
- 3 łyżeczki cukru waniliowego
- 2 łyżki cukru
- 100ml mleka
- 1 jajko
- 70g masła
- 3 łyżki amaretto
- 150g-200g orzechow włoskich
- 50g migdałów
- 2-3 łyżki śmietany kremówki
* roztrzepane jajko do posmarowania
Drożdże, cukier, cukier waniliowy, 3 łyżki mąki i mleko wymieszać.
Odstawić do wyrośnięcia.
Dodać resztę mąki, roztrzepane jajko, rozpuszczone (i ostudzone) masło i amaretto.
Zagnieść luźne ciasto.
150g orzechów i migdałów zmielić.
Pozostałą część posiekać nożem.
Chałwę rozkruszyć w misce, dodać zmielone i posiekane orzechy oraz śmietanę.
Wymieszać na gładką masę.
Ciasto rozwałkować.
Posmarować orzechowo-chałwową masą.
Zwinąć w roladę.
Pociąć nożem na kawałki.
Posmarować roztrzepanym jajkiem.
Piec ok. 15 minut w 180C.
Długo szukałam przepisu na coś smacznego z kasztanów.
Na początku było mi obojętne, co z nich zrobię, byle dobrze smakowało.
Szybko jednak nabrałam ochoty na przyrządzenie z nich czegoś słodkiego, ponieważ nie dowierzałam, że z kasztanów można przygotować fantastyczny deser.
Stąd mój przepis na kasztanowy krem Mont Blanc.
Jest to ponoć najbardziej klasyczny deser jaki można zrobić z kasztanów, a jego nazwa pochodzi od francuskiego szczytu Mont Blanc.
Brzmi tajemniczo?
Nic podobnego.
Pod nazwą kryje się nic innego jak puree z kasztanów jadalnych i chmurka bitej śmietany.
Przyznam, że z deserem jest trochę zabawy, już samo obieranie kasztanów może wydać się żmudne, ale dla takiego efektu końcowego, polecam się z nimi odrobinę pomęczyć:)
Swoją inspirację zacz zaczerpnęłam ze strony flowerek moje przepisy.
Deser grzechu wart!
Krem wyszedł naprawdę boski w smaku, a przy tym prezentował się bardzo elegancko.
Nawet kiedy ze smakiem konsumowałam już swoją porcję, wciąż nie dowierzałam, że z kasztanów mogło wyjść coś tak pysznego.
Zupełnie nie przypominało to smaku pieczonych kasztanów, który znałam. W ogóle ten deser ze smakiem kasztanów ma niewiele wspólnego.
Em okrzyknął go alkoholizowaną, mocno czekoladową truflą:) W sumie i ja pod tym opisem mogę podpisać się obiema rękami. Dokładanie tak smakuje ten krem:)
Składniki:
- 250g kasztanów jadalnych
- ok. 200ml mleka
- 2 łyżki cukru
- 2 łyżeczki cukru waniliowego
- 2 łyżki ciemnego kakao
- 0.5 tabliczki gorzkiej czekolady
- rum (ilość wedle uznania)
- 200ml śmietanki kremówki
Naciąć skorupki kasztanów na krzyż, gotować w wodzie ok 8-10 minut.
Lekko wystudzić, obrać ze skorupek i skórek.
Kasztany zalać mlekiem.
Dodać cukier i cukier waniliowy.
Gotować do momentu,
aż kasztany wchłoną prawie całe mleko
Zmiksować i wystudzić.
Dodać
kakao, rozpuszczoną czekoladę oraz rum.
Wymieszać.
Jeżeli masa jest za gęsta dodać mleka i ewentualnie rumu. ( ja dodałam jeszcze sporo mleka)
Przecisnąć przez praskę do ziemniaków w
kształt stożka, albo przetrzeć masę przez sitko.
Śmietanę ubić na sztywno z cukrem waniliowym.
Ułożyć ją na masie kasztanowej.
Przed podaniem schłodzić w lodówce.
Achhhh co to była za tarta!
Wyborna:)
Pomysł połączenia łososia z serem pleśniowym i gruszką wydawał mi się dość ryzykowny, choć tak mnie korciło, że wypróbowałam.
Takiego pysznego efektu końcowego na pewno się nie spodziewałam.
Tarta wyszła leciutka, aksamitna, kremowa, boska!
Intensywny smak łososia wspaniale łagodziła słodka gruszka i kremowy serek.
Dotychczas do tart i wypieków najczęściej używałam wędzonego łososia, ale pomysł ze świeżym był strzałem w dziesiątkę. Nie był on za bardzo aromatyczny, nie za słony i nie zdominował pozostałych smaków potrawy.
Pycha!
Polecam amatorom wytrawnych tart.
Składniki:
przepis i wykonanie ciasta na tartę znajdziesz tutaj
- 250 - 300g świeżego filetu z łososia
- 150g sera camembert
- gruszka
- 80g mozzarelli
- 100ml śmietanki30%
- 3 jajka
- sól, pieprz
Ciasto na tartę zagnieść i upiec według przepisu powyżej.
Łososia pokroić w kostkę, ser camembert w plasterki.
Gruszkę umyć, obrać i pokroić w plastry.
Na upieczonej tarcie ułożyć łososia, ser camembert i gruszkę.
Całość posypać tartą mozzarellą.
Jajka wymieszać ze śmietanką, doprawić solą i pieprzem.
Polać tartę jajecznym sosem.
Zapiekać 30 minut w 180C.
Kiedy podczas wędrówki po krakowskim, Starym Kleparzu ujrzałam jadalne kasztany, wiedziałam że muszę je kupić i upiec. Nic mnie nie mogło powstrzymać:)
Nie każdy jednak wie jak się za to zabrać, a przecież ich przyrządzenie, to bułka z masłem.
Podobno najlepsze kasztany są w Paryżu, na placu Pigalle. Podobno.
Choć takie domowe również są niczego sobie:)
Wszystko zależy od sposobu przygotowania kasztanów oraz od ich świeżości.
Kupując kasztany zwróćmy uwagę na to, żeby były ciemne i błyszczące, bez plam.
Dzięki takiej selekcji zawsze wybierzemy dobrze, bo nie kupimy starych i spleśniałych.
Idealnie upieczone kasztany powinny być koloru złotego, z zewnątrz najlepiej lekko chrupiące, o delikatnym miąższu w środku.
Jak smakują pieczone kasztany?
hmmmmm to specyficzny smak, coś pomiędzy orzechem laskowym, a ziemniakiem;) Są smaczne. Mają w sobie to coś, bo bardzo wciągają. Jak zaczynasz jeść tak sięgasz po kolejnego i kolejnego..
Składniki:
Kasztany umyć w letniej wodzie.
Każdego naciąć nożem na krzyż.
Rozgrzać suchą patelnię.
Wrzucić kasztany.
Smażyć kasztany pod przykryciem na niewielkim gazie przez kilka minut.
Krócej smażone będą w środku bardziej "chrupiące", dłużej będą bardziej "ziemniaczane".
Po usmażeniu, lekko wystudzić.
Obrać ze skorupek oraz z brązowej skórki.
Kasztany można upiec również w piekarniku (200C ok. 10- 15 minut)
Lubimy białą kiełbasę, a najczęściej przyrządzam ją klasycznie, w całości z cebulką.
Czasami gotuję z niej pulpeciki w sosie pomidorowym, które już jakiś czas temu gościły na blogu.
Tym razem miałam ochotę na zupełnie coś nowego, na potrawę z białą kiełbasą w roli głównej, ale taką, jaką jeszcze nigdy nie jadłam.
Jak znalazł okazał się przepis Lubelli, na makaron z białą kiełbasą w sosie śmietanowo-chrzanowym.
Polecam ten przepis, do którego sama będę często wracać.
Świetnie przyrządzona kiełbaska w smakowitym sosie, smakuje zupełnie inaczej niż zawsze;)!
Składniki:
- 500-700g białej kiełbasy (surowej)
- 400g makaronu tagliatelle
- 40g chrzanu
- cebula
- 1 jabłko
- 1-2 ząbki czosnku
- 250ml śmietany 30%
- łyżka masła
- sól, pieprz do smaku
Surową kiełbasę obrać ze skórki, pokroić na plastry.
Cebulę posiekać, czosnek przetrzeć przez praskę.
Na maśle podsmażyć kiełbasę z cebulą i czosnkiem.
Jabłko obrać, zetrzeć na tarce na dużych oczkach.
Jabłko wraz z chrzanem dodać do kiełbasy.
Dolać śmietanę.
Gotować na małym gazie ok. 5 minut.
Doprawić solą i pieprzem do smaku.
Podawać z makaronem ugotowanym według przepisu na opakowaniu.